wczoraj był dzień, jakich wiele w życiu nie przeżyłam, tak pełen agresji, nienawiści, złości i gniewu, które eksplodowały w moim umyśle jak fajerwerki. tak że aż momentami brakowało słów i myśli, żeby się w tej beczce prochu odnaleźć. dziwny czas. dziwne emocje. i zgodnie z prawem przyciągania take właśnie emocje przyciągam. np. sąsiedzi z dołu, którzy zaskarbili sobie morze mojej nienawiści, bo wczoraj to nie była irytacja czy złość. przecież to absurdalne w ten sposób czuć. nie chcę tak tracić energii, w ten sposób. chcę harmonii. ale żeby ją osiągnąć muszę zacząć od siebie. myślę, że to symptom wspomnianego przeze mnie wcześniej początku sezonu. wszyscy coś zaczynają, do czegoś wracają. a ja mam dwie opcje, albo być wielką wygraną jeśli znajdę siłę, żeby realizować kolejne cele i marzenia, być świetnym, profesjonalnym wolnym strzelcem, albo wielką przegraną, jeśli pozwolę się sobie zgubić, stracić siłę, poddać się. my choice;)
Na szczęście jest mój Mąż, który jakimś cudem jeszcze mnie nie rzucił mimo tych moich chimer i armaggedonów, są ci Najbliźsi. Dianka, moje Słoneczko, które w najciemniejszych momentach mi rozświetla świat. Asia, taka dzielna, mądra i godna szacunku Kobieta Teatru i wspaniały Człowiek, Dominika, Azja, Grysz, Wszyscy inni Cudowni:*:*:*:*:*:*:)
Uszas wklej mi się kocifutrem w nogę z miłością. Czas zacząć porządki, bo wczoraj wykonując wyrok na naszym mieniu zgromadzonym w wózkowni, teraz mamy dom przypominaący wielopoziomowe obozowisko dla bezdomnych lub uchodźców. chaos-chaos-chaos....jak zmieścić 10 lat w przedmiotach i meblach, nagle przywrócone powierzchni użytkowej plus 3 osob w otoczeniu przedmiotów codziennego użytku w jednym mieszkaniu? dzisiaj muszę tę zagadkę rozwiązać i jeśli to zrobię to zamiana żelaza w złoto będzie dla mnie dziecinną zabawką;)
wczoraj wysłałam papiery na studia:)
czekam:)
źródło: internet |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz