lęk
mój mózg się zbuntował. piszę, żeby może w ten sposób usystematyzować chaos. zbyt wiele emocji, zbyt wiele rzeczy do poukładania, ogarnięcia, zaplanowania, zbyt wiele do określenia siebie w nich. mam stany lękowe o jakich w ogóle zapomniała, że mogą być. moje ciało i mózg są jak z drewna. działają, ale w tempie jednej tysięcznej w stosunku do normy. czuję, że mój umysł sztywnieje i broni się przed jakąkolwiek aktywnością. lęk. nie ogarniam. a przecież to wszystko w obliczu samych dobrych rzeczy, teraz i tych do zaplanowania. czuję, że Seb jest mi potrzebny tak organicznie, bo sama nie daję rady. wiem, że odwykłam, od takiej dynamiki życia, ale zaskakuje mnie sposób w jaki mój organizm na nią reaguje. czuję tak straszliwie paraliżujący lęk...
niedziela, 9 czerwca 2013
sobota, 8 czerwca 2013
the SCAR PROJECT
Trafiłam na stronę the SCAR PROJECT na FB. Poraziła mnie siła zdjęć tam zamieszczonych, piękno Kobiet na nich uwiecznionych w sensie dosłownym. Brak słów, chcę to po prostu pokazać, podzielić się, bo przepiękne...
https://www.facebook.com/pages/The-SCAR-Project/255064983743
Trafiłam na stronę the SCAR PROJECT na FB. Poraziła mnie siła zdjęć tam zamieszczonych, piękno Kobiet na nich uwiecznionych w sensie dosłownym. Brak słów, chcę to po prostu pokazać, podzielić się, bo przepiękne...
https://www.facebook.com/pages/The-SCAR-Project/255064983743
totalny odlot czyli 25-lecie Świętokrzyskiego Klubu Amazonki
wczoraj miało miejsce kolejne z tych przedziwnych WYDARZEŃ, których rozmiaru nie ogarniam i istoty nie pojmuję. Na zaproszenie kieleckich Amazonek i cudnej Halinki Cecot uczestniczyliśmy w jubileuszu Klubu z naszym spektaklem, nadal w formie powstawania, na podstawie mojego monodramu z czasu leczenia "Bóg jest kobietą o jednej piersi". Bałam się diabelnie, bo mam świadomość jak wiele rzeczy jest w nim jeszcze do zrobienia, jak dawno nie byłam w teatrze "formą aktywną", jak mało czasu było na zrobienie tego wszystkiego. Wszystko zaczęło się od hymnu. Nigdy nie widziałam ludzi tak śpiewających wspólnie. Po wszystkim zaczęliśmy naszego "Boga". Myliłam się, miałam wrażenie, że nie trzymam ich uwagi. I kiedy Gosia rozpłakała się po zaśpiewaniu Kocham Cię życie, kiedy dostrzegłam w jaki sposób nas słuchają, usłyszałam ciszę, zobaczyłam jak wstają wszyscy po ostatnim słowie i klaszczą dłuuuuuugo, prawie bez końca, kiedy zobaczyłam tyle łez, jakich nigdy nie widziałam po żadnym ze spektakli moich czy na tych na których sama byłam, kiedy długo po zakończeniu ciągle podchodziły kolejne Amazonki, te niezwykłe, silne Kobiety i goście uczestniczący w gali, kiedy mówili to wszystko czego mówić nie musieli i w sposób jaki wyklucza kurtuazję czy fałsz, wtedy poczułam, że mnie/nas to przerosło. Że nie doceniłam siły słowa. Że nie rozumiem w jaki sposób to co pisałam w trakcie choroby aż tak porusza już kolejny raz Ludzi, którzy są po drugiej stronie. Wiem, że to specyficzne okoliczności, publiczność złożona z widza, który ten temat ma przerobiony "organicznie", osobiście. Ale i tak sposób i siła reakcji (tym bardziej, że część gości nie jest obarczona tym doświadczeniem) jest czymś czego nie ogarniam. Ale jestem za to tak przeogromnie wdzięczna. Bo to jedno z najsilniejszych doświadczeń. Usłyszałam od Dyrektora ŚCO, że pierwszy raz podczas całej swojej lekarskiej pracy coś w ten sposób go poruszyło i ten sposób patrzenia jest dla niego niezwykle ważnym doświadczeniem. Że mi/nam dziękuje. I w takich momentach już mi zupełnie brak słów. Żeby wyrazić zadziwienie i wdzięczność, że to wszystko się dzieje. Że mogę w tym uczestniczyć z Mężem, z Gosią, z Krzysiem, z naszymi Przyjaciółmi i Rodziną, którzy tak pięknie z nami są. Mam szczęście. Teraz 19go Warszawa. Potem prawdopodobnie Sandomierz, Starachowice i inne. Mam nadzieję, że praca nad tym pozwoli skonkretyzować też materiał na sam docelowy monodram. Dzięki Kasi trafiliśmy do prasy(teatrdlawas, e-teatr, gazeta świętojańska). To znaczy, że wracamy do życia, do pracy. Ja wracam. Zaczynam czuć, że żyję. Wczoraj okazało się, że dostaniemy pieniądze na nagranie tego spektaklu z grantu, który Amazonki dostały na muzykoterapię. Jaki piękny prezent. Dyrektor zaś stwierdził, że chciałby, żeby był pokazywany właśnie w formie dvd w ramach terapii zajęciowej dla chorych. TO JEST TOTALNY ODJAZD!!!!:):):):):):):) Czyli teraz praca i radocha:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* Potem piękne zakończenie dnia z Olgą. Ludzie Słońca w naszym życiu są tak pięknym zjawiskiem:):):) i jeszcze kot roland, subaru i ciechan;););)
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130607/ZDROWIEIURODA010101/130609148
Na zakończenie Anna Iwasiuta – Dudek, najmłodsza Amazonka z Kielc zaprezentowała poruszający, oparty na osobistych przeżyciach spektakl słowno – muzyczny. Z towarzyszeniem swojego męża Sebastiana i przyjaciółki Małgorzaty Regent, pięknym, mocnym głosem opowiedziała historię koszmaru choroby i kurczowego chwytania się nadziei, budowania siebie od nowa dzień po dniu. Kobiety siedzące na sali słuchały jej ze łzami w oczach. Spektakl koił jak muzykoterapia.
Iza Bednarz, Echo Dnia
To przepiękne słowa:):):):) Oby w tym nowym życiu takie recenzje towarzyszyły wszystkim naszym przedsięwzięciom:):):):):):):):):):):)
wczoraj miało miejsce kolejne z tych przedziwnych WYDARZEŃ, których rozmiaru nie ogarniam i istoty nie pojmuję. Na zaproszenie kieleckich Amazonek i cudnej Halinki Cecot uczestniczyliśmy w jubileuszu Klubu z naszym spektaklem, nadal w formie powstawania, na podstawie mojego monodramu z czasu leczenia "Bóg jest kobietą o jednej piersi". Bałam się diabelnie, bo mam świadomość jak wiele rzeczy jest w nim jeszcze do zrobienia, jak dawno nie byłam w teatrze "formą aktywną", jak mało czasu było na zrobienie tego wszystkiego. Wszystko zaczęło się od hymnu. Nigdy nie widziałam ludzi tak śpiewających wspólnie. Po wszystkim zaczęliśmy naszego "Boga". Myliłam się, miałam wrażenie, że nie trzymam ich uwagi. I kiedy Gosia rozpłakała się po zaśpiewaniu Kocham Cię życie, kiedy dostrzegłam w jaki sposób nas słuchają, usłyszałam ciszę, zobaczyłam jak wstają wszyscy po ostatnim słowie i klaszczą dłuuuuuugo, prawie bez końca, kiedy zobaczyłam tyle łez, jakich nigdy nie widziałam po żadnym ze spektakli moich czy na tych na których sama byłam, kiedy długo po zakończeniu ciągle podchodziły kolejne Amazonki, te niezwykłe, silne Kobiety i goście uczestniczący w gali, kiedy mówili to wszystko czego mówić nie musieli i w sposób jaki wyklucza kurtuazję czy fałsz, wtedy poczułam, że mnie/nas to przerosło. Że nie doceniłam siły słowa. Że nie rozumiem w jaki sposób to co pisałam w trakcie choroby aż tak porusza już kolejny raz Ludzi, którzy są po drugiej stronie. Wiem, że to specyficzne okoliczności, publiczność złożona z widza, który ten temat ma przerobiony "organicznie", osobiście. Ale i tak sposób i siła reakcji (tym bardziej, że część gości nie jest obarczona tym doświadczeniem) jest czymś czego nie ogarniam. Ale jestem za to tak przeogromnie wdzięczna. Bo to jedno z najsilniejszych doświadczeń. Usłyszałam od Dyrektora ŚCO, że pierwszy raz podczas całej swojej lekarskiej pracy coś w ten sposób go poruszyło i ten sposób patrzenia jest dla niego niezwykle ważnym doświadczeniem. Że mi/nam dziękuje. I w takich momentach już mi zupełnie brak słów. Żeby wyrazić zadziwienie i wdzięczność, że to wszystko się dzieje. Że mogę w tym uczestniczyć z Mężem, z Gosią, z Krzysiem, z naszymi Przyjaciółmi i Rodziną, którzy tak pięknie z nami są. Mam szczęście. Teraz 19go Warszawa. Potem prawdopodobnie Sandomierz, Starachowice i inne. Mam nadzieję, że praca nad tym pozwoli skonkretyzować też materiał na sam docelowy monodram. Dzięki Kasi trafiliśmy do prasy(teatrdlawas, e-teatr, gazeta świętojańska). To znaczy, że wracamy do życia, do pracy. Ja wracam. Zaczynam czuć, że żyję. Wczoraj okazało się, że dostaniemy pieniądze na nagranie tego spektaklu z grantu, który Amazonki dostały na muzykoterapię. Jaki piękny prezent. Dyrektor zaś stwierdził, że chciałby, żeby był pokazywany właśnie w formie dvd w ramach terapii zajęciowej dla chorych. TO JEST TOTALNY ODJAZD!!!!:):):):):):):) Czyli teraz praca i radocha:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* Potem piękne zakończenie dnia z Olgą. Ludzie Słońca w naszym życiu są tak pięknym zjawiskiem:):):) i jeszcze kot roland, subaru i ciechan;););)
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130607/ZDROWIEIURODA010101/130609148
Na zakończenie Anna Iwasiuta – Dudek, najmłodsza Amazonka z Kielc zaprezentowała poruszający, oparty na osobistych przeżyciach spektakl słowno – muzyczny. Z towarzyszeniem swojego męża Sebastiana i przyjaciółki Małgorzaty Regent, pięknym, mocnym głosem opowiedziała historię koszmaru choroby i kurczowego chwytania się nadziei, budowania siebie od nowa dzień po dniu. Kobiety siedzące na sali słuchały jej ze łzami w oczach. Spektakl koił jak muzykoterapia.
Iza Bednarz, Echo Dnia
To przepiękne słowa:):):):) Oby w tym nowym życiu takie recenzje towarzyszyły wszystkim naszym przedsięwzięciom:):):):):):):):):):):)
wtorek, 4 czerwca 2013
stan umysłu - leniwcowy
Mój dzisiejszy stan umysłu i zdolność mobilizacji jest odwrotnie proporcjonalna do ilości rzeczy do zrobienia "na wczoraj"..... Nie rozumiem: dlaczego zaproszenia ślubne hand made nie mogą się zrobić same jak nie przymierzając w Harrym Potterze, Kopciuszku czy innym bajkowym odnośniku? Czuję się tym wybitnie zdezorientowana...;) od rana pada( pięknie) burze przelotne (piękne) koty ukochane (blisko) cisza spokój (nie licząc pralki z kolejnym praniem, ale to na plus dla mnie, że zrobiłam COKOLWIEK oprócz nakarmienia zwierzyńca i siebie;). I ogromne zmęczenie całym poprzednim tygodniem, w które spokojnie mogłabym opatulić się jak w ciepły koc i iść spać na kolejny tydzień;) Człowiek jest dziwną istotą. Marudziłam tak potwornie, że nic się nie dzieje, że zastój, że stagnacja. Obecnie marzę, żeby doba przez najbliższy tydzień miała 48 h. Czas się wziąć w garść:) aaa i : Gosiu K. tu też Ci chcę podziękować za to, że jesteś:*:*:*:*:*:*
Mój dzisiejszy stan umysłu i zdolność mobilizacji jest odwrotnie proporcjonalna do ilości rzeczy do zrobienia "na wczoraj"..... Nie rozumiem: dlaczego zaproszenia ślubne hand made nie mogą się zrobić same jak nie przymierzając w Harrym Potterze, Kopciuszku czy innym bajkowym odnośniku? Czuję się tym wybitnie zdezorientowana...;) od rana pada( pięknie) burze przelotne (piękne) koty ukochane (blisko) cisza spokój (nie licząc pralki z kolejnym praniem, ale to na plus dla mnie, że zrobiłam COKOLWIEK oprócz nakarmienia zwierzyńca i siebie;). I ogromne zmęczenie całym poprzednim tygodniem, w które spokojnie mogłabym opatulić się jak w ciepły koc i iść spać na kolejny tydzień;) Człowiek jest dziwną istotą. Marudziłam tak potwornie, że nic się nie dzieje, że zastój, że stagnacja. Obecnie marzę, żeby doba przez najbliższy tydzień miała 48 h. Czas się wziąć w garść:) aaa i : Gosiu K. tu też Ci chcę podziękować za to, że jesteś:*:*:*:*:*:*
![]() |
| źródło: internet |
poniedziałek, 3 czerwca 2013
alogiczna niesprawiedliwość raka
Dziś USG i lekarz sztuk jeden, na szczęście ok. Ale dla równowagi okazało się, że moja kochana Fretka o najpiękniejszym uśmiechu świata ma prawdopodobnie wznowę raka... a Gosia, która walczyła z chorobą jak mały-WIELKI rycerz miesiąc temu poległa i odeszła... Ludzie ze mną rozmawiają, tam bardzo często, myślę, że to dar. Dziś jedna z pielęgniarek, której wcześniej nie znałam płakała. Martwi się o Fretkę, o swoją Mamę i już nie daje rady na onkologii. W takich momentach wierzę, że siła tkwi w wierze, w uśmiechu w nieustannej walce. Potem wierzę mniej, kiedy jestem dalej i widzę to z dystansu z całą niesprawiedliwością raka. Fretka i Gosia w momencie kiedy je poznałam miały wychodzić na prostą... Ciągle liczę, że to jednak będzie błąd badań, bo tak też może być. Wszystkich Was, którzy to czytacie, a modlicie się czasem wierząc, że wtedy Bóg łatwiej da się przekonać, pomódlcie się proszę, bo to jedna z tych Osób o wielgachnym sercu i uśmiechu i wiele radości wnosi w życie całego świata. Więc Boże wszystkich wychodzących na prostą, pomóż i w tej sprawie bardzo Cię proszę...
niedziela, 2 czerwca 2013
chillout on the river
Piasek, woda, "save the vinyl", fresbee, Kasia i Spółka i dziecięca radość i spokój.. Marcin i Krzysiu i czas, który razem z nimi zawsze nabiera harmonii i tempa właściwego dla bycia szczęśliwym. Szpinaczki wieloziarniste z przejścia podziemnego i kawa z Coffee HEAVEN:):):) I jeszcze chichuachua do głaskania, Vive wygrywające mecz i powrót do domu:):):) A moja wisienka na torcie w białych skarpetkach mrucząca na poduszce obok, to już pełnia sczęścia:):):) I Mama:*:*:*:*:* jESTEM SZCZĘŚLIWA:*:*:*:*:*:*
Piasek, woda, "save the vinyl", fresbee, Kasia i Spółka i dziecięca radość i spokój.. Marcin i Krzysiu i czas, który razem z nimi zawsze nabiera harmonii i tempa właściwego dla bycia szczęśliwym. Szpinaczki wieloziarniste z przejścia podziemnego i kawa z Coffee HEAVEN:):):) I jeszcze chichuachua do głaskania, Vive wygrywające mecz i powrót do domu:):):) A moja wisienka na torcie w białych skarpetkach mrucząca na poduszce obok, to już pełnia sczęścia:):):) I Mama:*:*:*:*:* jESTEM SZCZĘŚLIWA:*:*:*:*:*:*
![]() |
| fot. Kasia Rolak |
sobota, 1 czerwca 2013
zmiana lokum, tekst zamknięty, czas podsumowań
Przedostatnia próba z Krzysztofem, tekst zamknięty, utwory wybrane. Jutro ostatnie wspólne działania i tydzień samodzielnego działania przede mną. Seb przyjechał, czyli nasza mała rodzina w DPNowskich progach. Wszystko to przecież dobre, więc czemu mi smutno i zachowuję się jak dzieciak? Dzień Dziecka jest przecież dla grzecznych dzieci?
Przedostatnia próba z Krzysztofem, tekst zamknięty, utwory wybrane. Jutro ostatnie wspólne działania i tydzień samodzielnego działania przede mną. Seb przyjechał, czyli nasza mała rodzina w DPNowskich progach. Wszystko to przecież dobre, więc czemu mi smutno i zachowuję się jak dzieciak? Dzień Dziecka jest przecież dla grzecznych dzieci?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















