sobota, 18 maja 2013

Smutki i smuteczki



znowu jakiś taki lewy czas... wczoraj znajoma Amazonka po 27. latach po mastektomii powiedziała, że zna dobrze stan, kiedy wszystko powinno być już dobrze, a właśnie wtedy jest gorzej (dziękuję Halinko) ... przynajmniej tyle,że w jakiś sposób mieści się to w standardach "po". Od kiedy tak mnie interesują standardy? Chyba jazzowe... Chociaż nawet one ostatnio nie... Właściwie czuję ogromną radość, że mam MOJEGO bloga i mogę na nim pisać WSZYSTKO, choćby było wiązało się to z narzekaniem takim jak dziś. Jest mi smutno, znowu boli mnie okropnie ręka i bark, odbiera mi to motywację do czegokolwiek. Debet rośnie, wszystkie plany ciągle uniemożliwiają kolejne wizyty na onkologii i załatwianie wszystkich biurokratycznych kwestii związanych z grupą inwalidzką, rentą etc.... I znów ten żal, że zamiast prób jestem ja i mój rak... Rakowi wspak? byłoby cudownie. Jestem pełna podziwu dla Angeliny Jolie. Wykonała kawał cudnej roboty w kwestii uświadamiania w sprawach profilaktyki przeciwrakowej. Tak piękna, silna, wspaniała Kobieta. Jedna z tych, które bardzo podziwiam. I te boskie tatuaże, nie mówiąc o reszcie:*:*:*:*:*;););)
źródło: internet

piątek, 17 maja 2013

come back bólu czyli wracamy do punktu wyjścia?

come back bólu czyli wracamy do punktu wyjścia?



Znów codziennie czuję ból. Myślałam, że ten etap mam już za sobą, ale nie. Byłoby nudno? Myślę, że dałabym radę...
źródło: internet

czwartek, 16 maja 2013

Jeśli ktoś z Was zapomniał ŚWIAT JEST PIĘKNY!!!!!!!!!!


Budzę się rano. Mój najlepszy z Mężów już po zakupach i spacerze z psem robi śniadanie i mega michę marchewki z jabłkiem. Otwieram oczy i widzę śpiący koci pyszczek, który mruczy mi prze sen "kocham Cię Aniu":) Śniadankoooo:):):) Drugi spacer z psem jest mój. Słońce - słońce - słońce:):):):) wioooosna:):):):):) świat jest taki piękny::):):):):):) po roku udało mi sie wreszcie wystawić na Allegro kilka nienoszonych rzeczy, uprasować zaległości do prasowania, pranie i jestem niespodziewanie wzorową kurą domową. Śmiać się czy płakać - oto jest pytanie....;) wieczorem basen żeby zacząć zrzucać metodą małych kroczków moje 15 kg po chemioterapeutycznych dodatków. Ale jak to zrobić skoro mój najcudowniejszy z Mężów zrobił wcześniej najlepsze frytki na świecie???? no jak???? Ale i tak świat jest piękny, a kto zapomniał, wyjrzyjcie przez okno:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

https://www.facebook.com/photo.php?v=4017404959583&set=vb.1415157972&type=2&theater

Chociaż tak jak codziennie zastanawiam się nad fenomenem mojego coraz bardziej posuniętego wyobcowania i aspołeczności. To okropne. A z drugiej strony może to po prostu kolejny czas wyciszenia? Tylko czego ja tak naprawdę chcę zarówno od siebie jak i w ogóle?

poniedziałek, 13 maja 2013

Spotkania


Spotkałam po 11 latach koleżankę z liceum. Przecudowna, piękna Kobieta:):):) to jest niebywałe jak cudnych ludzi spotykam:):):) a poza tym kolejny raz udało mi się dotrzeć na basen. Jestem z siebie dumna. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ten nowy zwyczaj:) bo jeśli tak jest wreszcie szansa, że doprowadzę się do porządku po chemioterapii.

niedziela, 12 maja 2013

"Show must go on" i zupa z soczewicy czyli światełko w tunelu



Wczoraj z fundacją Mam Marzenie malowałam dzieciakom pyszczki w Ćmińsku. Uwielbiam ten dziecięcy żywioł. Są jak remedium na wszystko co złe. Fundacja propaguje badania profilaktyczne dla dzieciaków. Cudowni Ludzie, fantastyczne inicjatywy. Są niezwykli:)  pięć godzin malowania i mimo tego, że kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa czuję jakbym spędziła ten czas w mega bombonierze z pralinkami:):):) czad:):):) tak bardzo chciałabym, żeby już minęły te lata świetlne i w naszym życiu też mógł się pojawić taki mały żywioł. Jednak i tu jest jedno niepodważalne i pewne stwierdzenie: CIERPLIWOŚĆ CIERPLIWOŚĆ I CIERPLIWOŚĆ. Kolokwialnie mówiąc rzygam cierpliwością.... No cóż. Trzy wdechy i znów jestem cierpliwa...

Dziś udało nam się zrobić próbę. Kocham mojego Męża, uwielbiam z nim śpiewać, podziwiam to co robi muzycznie. Dziś udało mi się znów zapanować nad wielkim chaosem, żeby rzetelnie popracować. Mamy czas do 7go czerwca. Jesteśmy zaproszeni na 25-lecie kieleckiego Stowarzyszenia Amazonek. To piękne, że w Poznaniu zaczęło się dla nas coś niezwykłego. Podczas mega spontanicznego koncertu z okazji 20 lecia ogólnopolskiej Federacji Amazonek okazało się, że to, co robimy daje tym niezwykłym Kobietom coś, czego chcą jeszcze słyszeć i co chcą oglądać. Coś, przy czym się wzruszają, uśmiechają. Mam nadzieję, że w czerwcu też damy radę. Na szczęście jest z nami Gosiak. Mój dobry Duszek, najpiękniejszy Rentgen świata:):):) I jeszcze udało mi się wreszcie sfinalizować kulinarne zaległości soczewicowe:) Tylko gdyby jeszcze udało mi się wykopać z tego cholernego "zakopania się". Tęsknię za tymi najukochańszymi Ludźmi, którzy są w moim życiu, więc czemu nie dzwonię, nie piszę, nie odbieram kiedy oni dzwonią? czemu tak dużo kosztuje wylezienie ze swojej skorupy?...

środa, 8 maja 2013

Znowu zapadamy...

Znowu się zapadam. Jest wiosna, świat od miesięcy nie był tak piękny. Za miesiąc mamy naszą premierę. W przyszłym tygodniu zacznę pracę z Krzysiem. Góry były zjawiskowe, poczułam to wszystko za czym tęskniłam, chociaż przez chwilę. Więc czemu znowu zaczynam zapadać się w jakiś absurdalny stan zawieszenia? znowu przestaję odbierać telefony, bo przerasta mnie to energetycznie. Nie odpisuję na wiadomości, bo chcąc na nie odpisać wyczerpująco odkładam to w nieskończoność i w efekcie nie odpisuję. Czuję się coraz bardziej samotna i wiem, że to absolutnie moja wina właśnie dlatego, że się zaszywam. Absurd goni absurd. Staram się ułożyć harmonogram dnia i zamierzam się go trzymać. Poza tym nasze warsztaty rako-TWÓRCZE są CUDOWNE. Dziewczyny mają ogrom energii, siły i są taaaakie piękne. Jestem farciarą, że mogę z nimi pracować:) więc zapadanie trzeba będzie odłożyć:) a w dodatku będzie zupa z soczewicy:):):)

zróbcie, bo jest booooska:):):)

Lentejas (zupa z soczewicy):)

  • 500 g soczewicy
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryka zielona
  •  3 marchewki
  • 1 por papryka
  • słodka w proszku
  • oliwa z oliwek
  • 2 kostki rosołowe

Sposób przyrządzenia:Soczewice namoczyć w wodzie 12h. Cebule i czosnek pokroić w drobna kostkę, podsmażyć na 5 łyżkach oliwy. Dodać paprykę zielona pokrojona w kostkę i smażyć jeszcze przez 10 minut. Dodać 1 łyżkę papryki słodkiej, podsmażyć. Odcedzić soczewice i dodać do garnka razem z porem i marchewka pokrojona w krążki. Zalać woda ok 1,5-2l. Dodać kostki rosołowe gotować na wolnym ogniu do miękkości soczewicy ok 2 godzin. Konsystencja tej zupy powinna być bardzo gęsta. Smacznego!

niedziela, 5 maja 2013

Powroty i odloty

Nie rozumiem zasad funkcjonowania mojego umysłu i emocji. Majówka była cudowna. Najpierw Ewa i Marta odwiedziły nas wnosząc w nasze życie kolejny raz ogrom cudowności i pierogów. Są niezwykłe:*:*:*:* Potem dołączyłam do Mamy w Zakopanem. Cudowne dwa dni, pierwszy raz od lat spędzone "we dwie" gdzieś poza domem. Góry, które pomagają mi wierzyć i przypominają jak kocham czuć się wolna. Są ogromne, piękne, zapierają dech w piersiach. I po wyjściu z dworca stanęłam prawie oko w oko z kierunkowskazem na Teatr:) Znamienne:) Wróciłam do pisania o Mo i Śwince. Nareszcie. To wszystko w górach. Skąd więc ta frustracja, agresja, ta totalna emocjonalna rozwałka zaraz po powrocie???? beznadzieja... potrzebuję instrukcji obsługi do samej siebie...